
wtorek, 21 grudnia 2010
czwartek, 2 grudnia 2010
Gorączka przedświąteczna - stop! Zauważ dziecko!

Troszkę zimnego prysznica... zanim rozpłyniemy się w błogiej grudniowej atmosferze...
Nie oszukujmy siebie samych, że drogimi prezentami odkupimy dzieciom brak czasu w ciągu szarych tygodni roku. Dziecko, które często dostaje prezenty, a mało uwagi od rodziców, jest dzieckiem nieszczęśliwym i zaniedbanym. Dlatego nasze dzieci tak kochają wspólne pieczenie pierniczków i lepienie łańcuchów na choinkę, bo dla nich najważniejsze jest być razem…
Podobnie dziecko, które ciągle dostaje, a nic nie musi dawać z siebie, rośnie na egoistę przekonanego, że świat należy do niego i zawsze musi spełniać jego zachcianki. Warto w czasie świąt lub tuż przed nimi poszukać możliwości podzielenia się z potrzebującymi choćby symbolicznie – może dzieci będą potrafiły oddać część swoich zabawek dla dzieci tegorocznych powodzian? Pamiętajmy tylko, że człowiek w potrzebie nie jest "śmietnikiem", na który można wyrzucić wszystko co mam zbędne i w takim stanie, że już mi się nie przyda.
I jeszcze coś - nie zmuszajmy do oddania zabawek dziecka, jeśli sami nie oddajemy innym swoich rzeczy - dla naszego dziecka ważniejszy jest przykład postępowania rodziców, niż jednorazowe oddanie misia. Potrzeba podzielenia się z innymi musi płynąć z serduszka dziecka, nie można go do tego nakłaniać, bo skutek będzie odwrotny.
piątek, 5 listopada 2010
Dziś tylko o Bieszczadach...

Dziś krótko o jesiennym wypadzie w te piękne dziewicze góry i kilka słów o naszych propozycjach na zimę.
Jesienny weekend w Bieszczadach
Turystyki w Bieszczadach nie trzeba specjalnie polecać. To jeden z najbardziej uczęszczanych turystycznie regionów Polski. Oferta turystyczna tych niewysokich gór, atrakcyjna jest nie tylko zimą i latem, ale o każdej porze roku. Znajdziemy tu także dużo atrakcji dla dzieci.
Bieszczady w skrócie
Bieszczady to pasmo górskie występujące na terenie trzech krajów: Polski, Słowacji i Ukrainy. Najwyższy szczyt w Bieszczadach to Pikuj (1405 m n.p.m.) na terenie Ukrainy, zaś najwyższy szczyt w Polsce to Tarnica (1346 m n.p.m.)
Najciekawsze miasta do zwiedzania to: Cisna, Polańczyk, Solina, Ustrzyki Dolne i Górne, Sanok.
W Bieszczadach są doskonałe warunki do uprawiania turystyki pieszej, konnej (największa liczba szlaków konnych ze wszystkich górskich parków narodowych w Polsce), rowerowej, wodnej i zimowej.
Najciekawsze zabytki i obiekty
W Bieszczadach znajduje się 59 drewnianych cerkiewek o unikatowej architekturze. Najcenniejsze z nich stoją w Smolniku, Równi, Michniowcu, Hoszowie i Bystrem.
Sanok, jedno z największych miast regionu, szczyci się z kolei najbardziej rozległym i bardzo ciekawym skansenem oraz interesującym Muzeum Historycznym. Wnętrza kilkudziesięciu drewnianych budynków w skansenie przedstawiają kulturę miejscowych grup etnograficznych: Łemków, Bojków, Dolinian oraz Pogórzan.
Do zwiedzania mamy także kilka zamków i pałaców: Baranów Sandomierski, zamek w Przemyślu, zamek w Sanoku albo neogotycki pałac Olszanica.
Nie tylko dla milusińskich
Niewątpliwie jednak obiektem nr 1 na terenie Bieszczad jest zapora nad Soliną. W tej małej miejscowości turystycznej w latach 1960-1968 wybudowano olbrzymią zaporę wodną, tworząc sztuczny zbiornik wodny – Jezioro Solińskie. Korona zapory stała się doskonałym terenem spacerowym, dostarczającym zapierające dech widoki, wokół jeziora powstały plaże, wypożyczalnie sprzętu wodnego, przystanie, sklepy itp. Powstał tez amfiteatr, w którym cyklicznie odbywają się ciekawe imprezy.
Wspaniałą atrakcją turystyczną interesującą dla dzieci, jest podróż stuletnią kolejką wąskotorową, kursującą z Majdanu do Woli Michowej. Z okien pociągu rozciągają się malownicze widoki, a oczom podróżnych często ukazują się urocze cerkiewki wkomponowane w górski krajobraz.
Inne propozycje wypoczynku w Bieszczadach, noclegi i wczasy znajdziecie Państwo na naszej stroniewww.kogis.pl.
Zima w Bieszczadach w ofertach KOGIS
Starszej młodzieży (14-18 lat) proponujemy obóz survivalowy „Samotny Wilk” lub 7-dniowe zimowisko z noclegami w bacówce i wieczorami przy gitarze.
Zarówno dzieciom od 8 lat, jak i młodzieży polecamy obóz „Na tropie przygody”, również w Bieszczadach. W programie narty, snowboard, bieszczadzki kulig, warsztaty garncarstwa i wiele innych!
Dla amatorów nart i snowboardu polecamy obóz narciarsko-snowboardowy w Polańczyku, od 8 do 18 lat (dwie grupy wiekowe).
Zapraszamy!
piątek, 8 października 2010
Już jesień - nie zapomnij o rodzinie!

Długie jesienne wieczory i weekendy – to czas dla najbliższych.
Kiedy pada deszcz… dzieci się nudzą. Po lecie pełnym wrażeń, wycieczek i uprawiania sportów często odczuwamy bezradność jak zagospodarować jesienne i zimowe weekendy i wieczory? Wpadamy w pułapkę aktywności i szukamy na siłę zajęć i kółek zainteresowań dla dzieci, treningów dla starszych a niedzielne dni wypełniamy zakupami w centrum handlowym. I może nie jedna rodzina zadaje sobie pytanie: a czy nie można inaczej, lepiej?
W ciągu tygodnia tkwimy w kieracie narzuconym przez obowiązki i pęd życia. Może warto wprowadzić zwyczaj, że weekendy są od tego, aby rodzina była razem, a nie tylko ludźmi mieszkającymi obok siebie, aby wszyscy domownicy byli nastawieni na odbiór siebie nawzajem? Szczególnie ważne to w relacji rodzice – dzieci, ale także mąż – żona i wzajemnie.
Wspólne spożywanie posiłków pozytywnie wpływa na więzi rodzinne i poprawia samopoczucie, podobnie wspólne oglądanie filmów, wspólne wycieczki na luzie – byleby razem a nie tylko obok siebie!
Nasze dzieci rozwijają się najlepiej, gdy mogą obserwować nas w codziennych czynnościach i uczestniczyć w nich na swój nieporadny sposób. Dlatego właśnie największą frajdę sprawia maluchom wspólne gotowanie z mamą, wylepianie z plasteliny czy robienie ciasteczek albo cokolwiek innego w czym dorosły czuje się dobrze i może „poprowadzić” latorośl.
Wtedy rodzice mają wyjątkową okazję zaobserwować wiele cech u swojego dziecka, które na co dzień nie dochodzą do głosu, a zachwyconego spojrzenia malucha nie sposób przecenić! Podobnie wycieczka z dziadkiem do muzeum to zupełnie coś innego niż zwiedzanie z klasą, wspólna pasja militarna dzielona z tatą to nie to samo co gry w strzelanie na komputerze, nasze dzieci są stęsknione indywidualnych relacji z dorosłymi, nie pozwólmy więc aby kształtowali je obcy…
poniedziałek, 4 października 2010
Kiedy będziemy leniuchować w roku szkolnym?
Fe Ferie i dni wolne od szkoły w roku szkolnym 2010/2011.
Każdy uczeń z niecierpliwością wyczekuje dni wolnych od szkoły, a zwłaszcza dłuższego wypoczynku. Dla rodziców jednak ten czas może być trudny, gdyż nie każdy ma możliwości zorganizować dziecku opiekę, gdy szkoła nieczynna. Dlatego warto zapoznać się już wcześniej z terminarzem ferii i dni wolnych od szkoły.
Rok szkolny trwa od 1 września 2010 r. do 22 czerwca (środa!) 2011 roku. Według rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu, wakacje w Polsce rozpoczynają się zawsze w najbliższy piątek po dniu 18 czerwca, ale ponieważ w tym roku wypada to 24 czerwca a 23 czerwca jest Boże Ciało, wydano dyrektywę iż „rozdanie świadectw” ma się odbyć 22 czerwca 2011 roku.
Dni wolne od szkoły z powodu święta: 1 listopada Dzień Wszystkich Świętych (poniedziałek), 11 listopada Święto Odzyskania Niepodległości (środa), 2 i 3 maja (długi weekend majowy).
Terminy przerw świątecznych: z okazji Bożego Narodzenia od dnia 23 grudnia (czwartek) do 2 stycznia 2011 roku (niedziela); z okazji Wielkanocy od dnia 21 kwietnia 2011 do dnia 26 kwietnia 2011 roku.
Przerwa międzysemestralna zimowa:
Województwa: dolnośląskie, mazowieckie, opolskie, zachodniopomorskie 14 lutego - 27 lutego 2011 r. ;
województwa: kujawsko-pomorskie, lubuskie, małopolskie, świętokrzyskie, wielkopolskie 31 stycznia - 13 lutego 2011 r. ;
województwa: lubelskie, łódzkie, podkarpackie, pomorskie, śląskie 17 stycznia - 30 stycznia 2011 r.
województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie 24 stycznia - 6 lutego 2011 r.
Z tego wszystkiego wynika, że ten rok szkolny będzie się nieco różnił od minionych lat. Już teraz zaplanujmy wypoczynek w dni wolne od szkoły, aby zebrać siły i powrócić do szkolnych ławek z wielkim zapałem i uśmiechem na buzi!
czwartek, 9 września 2010

Przerwa wakacyjna w Polsce - plany zmian
Wakacje w Polsce trwają 10 tygodni. Dzieci chciałyby jeszcze dłużej, zdania rodziców są podzielone. Plany polskiego Ministerstwa Edukacji są takie, by wakacje letnie i ferie zimowe skrócić, a jesienią i wiosną dodać nowe przerwy w nauce. Rok szkolny przedłużony do 30 czerwca - to propozycja, którą poważnie rozważa Ministerstwo.
Pomysł ma tylu zwolenników, ilu przeciwników. Nauka bez przerwy od 1 września do ok. 21 grudnia to rzeczywiście zbyt długo. Jednak jak tu oddać cześć ukochanych wakacji i cały tydzień ferii...? Zwolennicy przerwy wiosennej argumentują, że przydadzą się dłuższe święta wielkanocne albo wolny czas w okresie przeprowadzania egzaminów (szóstoklasistów, gimnazjalnych, maturalnych), kiedy de facto uczniowie wszystkich pozostałych klas mają odwoływane zajęcia lub błąkają się po świetlicach. Co wyjdzie z planów ministerstwa i kiedy - czas pokaże. Jednak już dziś możemy porównać naszą sytuację do innych krajów Europy. Czy faktycznie nasze wakacje są długie?
Wakacje krótsze niż my wprowadziło 12 europejskich państw - Austria, Belgia, Francja, Luksemburg, Holandia, Norwegia, Słowacja, Słowenia, Anglia, Niemcy, Lichtenstein, Dania. Najkrótsze wakacje trwają 6 tygodni (Niemcy, Holandia, Szkocja). Rekompensowane są kilkoma przerwami w nauce podczas roku szkolnego.
Polskie wakacje możemy porównać do czeskich, słowackich, szwedzkich i finlandzkich. Dłuższą przerwą mogą cieszyć się uczniowie 10 państw (Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier, Grecji, Islandii, Włoch, Malty, Rumunii i Turcji).
Ciekawym rozwiązaniem wydaje się ustalenie czasu wakacji zależnie od poziomu szkoły - w wielu państwach wprowadzono inny wymiar wypoczynku dla szkół podstawowych, a inny dla szkół średnich. Tak na przykład w Grecji maluchy wypoczywają 12 tygodni, a starsi tylko 10. Na Litwie - starsi 11, młodsi 13, na Cyprze - młodsi 11, starsi 9. Odwrotnie zaś jest w Islandii i Irlandii (10-11 tygodni dla młodszych, 13 dla starszych).
Rekordowe wakacje są 3 tygodnie dłuższe niż w Polsce i mogą się nimi cieszyć dzieci w Turcji, na Malcie i na Łotwie.
środa, 4 sierpnia 2010

czwartek, 8 lipca 2010
Pierwsze turnusy kolonii już za nami.
Co zawierały plecaki Waszych dzieci po powrocie?
Paweł (lat prawie 8) był na koloniach pierwszy raz. Po powrocie w jego plecaku było pół słoika piachu, pół kilo muszelek, torba papierków po słodyczach i torebka paluszków rozkruszonych na miazgę i wsypanych luzem do kieszonki kosmetykowej - a w tym wszystkim były ubrania, w tym połowa mokrych. Emilka (9 lat) nieco lepiej, bo bez piachu, poza tym to samo. Kasia, ciocia Emilki i Pawełka
Od trzech lat daję mu na kolonie/obozy takie rzeczy żeby mi niczego nie było żal. Generalnie jakby teraz zostawił wszystko (dziś wyjechał) to żal by mi było jeno plecaka. A najbardziej to byłam zadziwiona jak kiedyś wypakowałam z jego plecaka sukienkę!!! Żeby nie było niedomówień miał wtedy 8 lat. Lidia, mama Bartosza.
Oprócz piachu, muszelek, kamyków, kamieni, ciekawych korzeni i martwych owadów, w plecaku znalazłam komplet bluzek, zupełnie nienoszonych. Syn wrócił w tej samej bluzce, w której wyjechał był. Miał wówczas 11 lat. W domu od zawsze codziennie się kąpie i zmienia wszystkie ciuchy. Jola, mama Bartka.
Mój syn (lat 10,5) wrócił w sobotę wieczorem z obozu sportowego. Do dziś jestem w szoku - pozytywnym! Przywiózł wszystko, w dodatku pięknie spakowane (nie szkodzi, że czyste razem z brudnymi, ale poukładane, z piaskiem, przecież był nad morzem...) Buty były w reklamówkach. Kosmetyki w kosmetyczce. Jedzenie w osobnej torbie. Osobiste rzeczy w podręcznym plecaczku. Niczego nie zniszczył, choć mógł, bo wiedział, że dostał rzeczy, o które specjalnie dbać nie musi. Troszkę rzeczy było wilgotnych, bo wrzucił na wierzch mokry ręcznik i kąpielówki (rano jeszcze była pożegnalna kąpiel). Wrócił ogólnie dość czysty, tylko nogi były czarne i nie pamiętał, czy mył głowę.
Piszę takie zachwyty, bo z pierwszego w życiu obozu, dwa lata temu przywiózł torbę ze zgniłą, brudną, mokrą i zapiaszczoną zawartością. Jak otworzyłam, to mnie zemdliło... W dodatku przywiózł więcej nic zabrał (pozbierał wszystko, co wydawało mu się, że jego, albo miał takie same). Potem szukałam w klubie właścicieli. Fakt, że w tym roku pogoda sprzyjała, bo wszystko błyskawicznie schło, ale i tak podziwiam, że się dziecię tak postarało. Reagta7.
Po 7-dniowym obozie mój 8-latek przywiózł:
- 7 par czystych majtek - chodził w kąpielówkach
- 5 czystych koszulek - przed wyjazdem zmienił tę, w której pojechał
- pusty portfel
- piasek wszędzie
Za to nie przywiózł:
- 3 par krótkich spodni
- 1 pary długich
Ale i tak jestem dumna. Winky2.
Moje dziecko (lat 10) właśnie wróciło z tygodniowego obozu narciarskiego. W podręcznym plecaku przywiozła oryginalnie zapakowaną w folię aluminiową kanapeczkę z salami, którą jej dałam na drogę z zaleceniem, żeby wywaliła do śmieci wieczorem, jeżeli jej wcześniej nie zje.
Wróciły też mandarynki. Córka oświadczyła, że ich bardzo dobrze na obozie żywili i mandarynki były zbędne. Ciuchy brudne były oczywiście wrzucone luzem do walizki zamiast do przeznaczonej na nie torby.
Za to niczego nie brakowało choć początkowo twierdziła, że zginęły jej zamszowe kozaczki (znalazły sie w walizce pieczołowicie zapakowane w plastikowe worki).
Wiec w sumie nie mogę narzekać. Podyanty.
Wszystkie wypowiedzi pochodzą z forum Starsze Dziecko, www.edziecko.pl.
poniedziałek, 21 czerwca 2010
PORADNIK RODZICA KOLONISTY :)

- w co spakować
Zdecydowanie odradzamy torby na ramię i na kółkach i walizki – zwłaszcza bez kółek. Rzadko zdarza się aby organizatorzy kolonii zapewniali wszystkim dzieciom wniesienie bagaży do budynku gdzie kolonia jest zakwaterowana. Jeśli już dzieci otrzymują pomoc to tylko te najmłodsze. Dziewięciolatkowi i starszemu dziecku raczej nikt nie będzie wnosił bagażu, więc będzie musiało samo uporać się z nieporęcznym i ciężkim ekwipunkiem. Użyj wyobraźni i zastanów się czy Twoje dziecko da radę wnieść swój plecak czy walizkę np. na pierwsze piętro budynku. Najwygodniejsze są plecaki bez stelaża, ewentualnie walizki na kółkach.
- co zabrać
Pakując dziecko na kolonie lub obóz, pamiętaj, że w naszym klimacie pogoda jest całkowicie nieprzewidywalna, dlatego Twoje dziecko musi mieć odpowiednia liczbę ubrań zarówno jakby przez dwa tygodnie miało być zimno i z deszczem, jak i żar lał się z nieba.
Jeśli dziecko jedzie nad polskie morze – pamiętaj, że to północ i nad Bałtykiem rzadko jest gorąco (zwłaszcza w VIII). Razem więc ze strojem kąpielowym włóż do plecaka ciepły sweter i lekką kurtkę z kapturem, a nawet jesienną czapkę.
Gdy dziecko jedzie w Tatry i planowane są wycieczki w wyższe góry np. wyjazd kolejką linową na Kasprowy Wierch, koniecznie spakuj mu ocieplaną polarem kurtkę oraz lekką czapkę.
Do obowiązkowego ekwipunku kolonisty należą krem lub spray przeciw komarom oraz krem przeciw oparzeniom słonecznym z wysokim filtrem. Dziecko musi mieć także czapkę z daszkiem oraz lekką kurtkę wiatrówkę z kapturem lub pelerynę przeciwdeszczową, plecaczek na wycieczki i portfelik. Nie polecamy zabierania telefonów komórkowych – często ulegają zniszczeniu lub giną, a każdy organizator i tak zapewnia rodzicom telefoniczny dostęp do wychowawcy w czasie trwania turnusu oraz możliwość porozmawiania z dzieckiem.
- ile kieszonkowego
Dobre firmy organizujące kolonie przeważnie podają ile kieszonkowego powinno mieć ze sobą dziecko. Wysokość kwoty jaką będzie dysponować kolonista zależeć powinna od kilku czynników: wieku dziecka (im młodsze tym mniej pieniędzy), charakteru wyjazdu (harcerz na obóz w lesie nie potrzebuje tylu pieniędzy co kolonista w nadmorskim kurorcie), liczby przewidzianych wycieczek z biletami wstępu za które dzieci będą same płacić itp. W przypadku młodszych dzieci dobrze sprawdza się system podzielenia kieszonkowego na pół i wręczenia połowy w podpisanej kopercie wychowawcy z prośbą o przekazanie naszemu dziecku po upływie połowy kolonii. Obecnie przeciętne kieszonkowe dla dzieci w wieku 7-12 lat to 80-100 zł na dwutygodniowe kolonie.
- „mamo, zabierz mnie stąd” czyli jak reagować gdy tęskni
Jeśli dziecko jedzie pierwszy raz na kolonie, często rodzice otrzymują alarmujące prośby i słyszą płacz w słuchawce „przyjedź po mnie, nie chcę tu być”. Jak zareagować? Warto spojrzeć z dystansem na sprawę wcześniej i wziąć pod uwagę, że: najtrudniejsze są zawsze pierwsze 3 dni na koloniach, wtedy tęskni się najbardziej, kolonia się jeszcze nie rozkręciła a dzieci nie zintegrowały, najczęściej po 3 dniach sytuacja ulega diametralnej zmianie. Jeśli dziecko przeżywa tylko stres czyli pochlipuje w słuchawkę, mówi że tęskni, albo że mu się „nie podoba” ale w rozmowie z wychowawcą usłyszymy, że maluch zjada posiłki, bierze udział w zajęciach, nawiązał relacje z rówieśnikami i śpi w nocy – starajmy się wesprzeć dziecko psychicznie, ale nie zabierajmy z kolonii. Jeśli natomiast wychowawca nie potrafi udzielić żadnej odpowiedzi, „nie zauważa” stresu dziecka lub otrzymujemy informację że dziecko całymi dniami płacze, nie chce jeść, nie bawi się z dziećmi – trzeba niestety pojechać na miejsce, zobaczyć osobiście co się dzieje i w przypadku zauważenia traumy u dziecka – zabrać je do domu.
PRZYKŁADOWA LISTA EKWIPUNKU KOLONISTY na 12 dni kolonii
1. Kosmetyczka z przyborami, krem z filtrem, krem przeciw komarom, chusteczki
2. Czapka z daszkiem, kurtka przeciwdeszczowa z kapturem, ewen. lekka czapka
3. Klapki nie japonki, adidasy, sandały + ewen. trampki lub tenisówki
4. Odpowiednia liczba bielizny (najlepiej zapakować do bocznych kieszeni plecaka, aby dziecko nie przewracało do góry nogami codziennie całego wnętrza plecaka , szukając czystych skarpetek)
5. 3-4 bluzy z długim rękawem (w tym jedna ciepła)
6. 3 pary długich spodni (jedne dresowe)
7. 3 pary krótkich spodenek
8. 6 koszulek t-shirtów (w tym jedna bez rękawków)
9. Kąpielówki lub strój kąpielowy
10. Piżama, ręcznik kąpielowy i drugi mniejszy
11. Mały plecaczek na wycieczki, portfelik
12. Legitymacja szkolna, ewen. książeczka zdrowia dziecka (zapakowane koniecznie w torebkę foliową w wewnętrznej kieszeni plecaka)
13. Kieszonkowe (50-150 zł) – można przechować u wychowawcy
14. Karta kolonisty – wypełniona i podpisana przez lekarza (jeśli nie była wcześniej dostarczona do organizatora).
15. Dla chętnych: mała lekka latarka
NUMER TELEFONU DO RODZICA
czwartek, 13 maja 2010

dr hab. Ewa Nawrocka, filologia polska, UG.
Praca będąca pasją to najwspanialsza rzecz, jaka może spotkać człowieka.
Tak właśnie stało się w moim przypadku. Moja praca jest pasją, a zwłaszcza ta jej strona, która polega na kontaktach ze studentami.
Mając do wyboru napisanie jakiegoś artykułu lub kontakty z młodymi ludźmi, zawsze decydowałam się na to drugie; może właśnie dlatego moje prace naukowe realizowały się z pewnym opóźnieniem. Sądzę, że polonista może mieć powodzenie w pracy tylko wtedy, gdy lubi literaturę oraz swoich uczniów i studentów. To jest właśnie istota humanizmu, niemożliwa do zrealizowania bez pasji.
Moja praca godzi się z jeszcze jedną pasją, teatrem. Bardzo się cieszę, że oprócz pracy mam jeszcze czas na inne przyjemności. Chodzenie na spektakle, do kina, czy na wystawy to dla mnie jednocześnie rozrywka i element pracy, z czego jestem niezmiernie zadowolona.
Poza tym, staram się podchodzić z pasją do prozaicznych dziedzin życia, takich jak np. gotowanie. Myślę, że wkładanie całego serca we wszystko, co robię jest po prostu elementem mojej osobowości.
| prof. dr hab. Ewa Ostrowska, AMG |
W AMG pracuję od czterdziestu sześciu lat, a mój zawód jest dla mnie pasją. Już od dziecka marzyłam, aby zostać lekarzem. Praca pełniła i pełni ważną rolę w moim życiu. To dzięki niej mogłam przetrwać trudne chwile, a zawód lekarza nauczył mnie również pokory wobec ludzi
i trudnych spraw. Przyznam szczerze, że przez wiele lat stawiałam medycynę na pierwszym miejscu, przez co nie miałam zbyt wiele czasu dla moich najbliższych, czego teraz trochę żałuję.
Niestety, praca i kariera naukowa często nie idą w parze z pełną realizacją obowiązków wobec rodziny.
Przyjemność sprawia mi także dydaktyczny element mojej pracy, czyli wykłady i seminaria dla studentów wydziału lekarskiego, stomatologii, zdrowia publicznego i pielęgniarstwa. Zawsze staram się prowadzić zajęcia w sposób interesujący i urozmaicać je np. slajdami.
Kolejna z moich pasji to podróże zagraniczne.
Zjazdy naukowe wielokrotnie były dla mnie okazją, aby dokładnie poznać miasto, w którym akurat przebywałam. Zwiedziłam prawie całą Europę, byłam także m.in. w Japonii, Egipcie oraz w Stanach Zjednoczonych.
W wolnych chwilach czytam poezje Herberta, Szymborskiej, Miłosza i Poświatowskiej, sięgam także po specjalistyczną literaturę z zakresu anatomii klinicznej, dziedziny ściśle związanej z moją specjalizacją, neurologią dziecięcą. Jestem również miłośniczką muzyki poważnej, najczęściej słucham Chopina, Czajkowskiego, Bethovena i Liszta.
dr hab. Franciszek Apanowicz, prodziekan, wydział filologiczno-historyczny UG
Tak, moja praca to pasja. Jestem zakochany w literaturze, teatrze, poezji... po prostu w sztuce. Sam próbowałem kiedyś pisać, a kilka utworów udało mi się opublikować. Wielkim szczęściem jest dla mnie fakt, że moja pasja to jednocześnie praca, za którą otrzymuję wynagrodzenie.
Pasja wnosi w życie dużą porcję sensu, zwiększa jego smak i czyni piękniejszym.
Poza tym, literatura mówi o rzeczach najważniejszych: o człowieku, o nas samych, o świecie i czyni to w sposób bardzo głęboki, wielopłaszczyznowy.
Kiedy człowiek obcuje z literaturą, przeżywa nie jedno życie, lecz wiele.
Wszyscy naznaczeni jesteśmy piętnem śmierci; chcielibyśmy się jej wymknąć, lecz pozostaje to w sferze naszych marzeń i wiary. Z kolei sztuka, jak mówił Schopenhauer, jest środkiem, który chociaż na jakiś czas odgradza człowieka od tego najstraszliwszego momentu. Uważam, że pasja to coś o wiele ciekawszego niż zawód.
W Księdze Rodzaju jest powiedziane, że Bóg wypędzając Adama i Ewę z raju skierował do nich takie słowa: ,,W POCIE CZOŁA BĘDZIESZ ZDOBYWAŁ CHLEB SWÓJ’’.
Tak, moim zdaniem, wygląda praca będąca wyłącznie obowiązkiem, zaś pasja to powrót do raju.
mgr Anna Mazurkiewicz, historia UG
Pasja jest tym, wokół czego człowiek orientuje całe swoje życie, celem, który stawiamy ponad wszystkimi innymi rzeczami. Zawód pracownika naukowego musi być wyrazem jego pasji; trzeba mieć ważny powód, aby pozostać na uczelni i poświęcić swoje życie dla nauki, zamiast robić karierę w znaczeniu finansowym.
Moją pasją jest historia. Fascynuje mnie podążanie śladami ludzi, którzy całkiem niedawno ją tworzyli oraz odkrywanie tego, jak dalece ma ona wpływ na to, co się w tej chwili dzieje wokół nas i jak prawdziwe jest twierdzenie, że historia jest nauczycielką życia. Z drugiej strony – czy można pozwolić pracy i zainteresowaniom nad sobą zapanować? Nie należy podążać za pasją do momentu, w którym zapominamy o całym Bożym świecie. Jeśli człowiek ślepo idzie za tym, co go opętało, często traci na tym jego życie osobiste i rodzinne, jego najbliżsi. Nie chciałabym, aby mnie to kiedykolwiek spotkało.
Można orientować się wokół najbliższych, rodziny, ciekawych podróży –
ale tak naprawdę wszystko ma swój kres, dzieciaki dorastają, podróże się kończą.
Zostaje pasja, która sprawia, że codziennie chcemy wstać i wrócić do tego, co zostawiliśmy poprzedniego dnia, a historia jest nauką, do której zawsze można wrócić.
czwartek, 29 kwietnia 2010

Kapitalizm, Internet i polskie zakątki
wtorek, 20 kwietnia 2010
